Ilu z was opłakiwało bliskich czy przyjaciół, którzy odeszli po samobójczej śmierci? Ilu?! Ilu z Was rozumie czym jest taka strata? Jak bolą pierdoły wypisywane przez „znawców” technik samobójczych?
Bez względu na to, co zamierzał Mikołaj Przybył moglibyście już sobie darować te szczegóły dotyczące kątów pod jakim pada strzał, spustoszeń jakie czyni, rodzajów broni, dywagacji nad umiejętnościami samobójców itd. To nie jest ani zabawne, ani nie wnosi niczego nowego. Rani natomiast wszystkich, którzy doświadczyli straty osoby bliskiej.
Obrzydliwe są te tytuły, lidy, wywody na temat tego czy umiał, czy nie umiał się zabić. Zaczynam mieć wrażenie, że wszyscy tutaj robią Przybyłowi zarzut z tego, że się nie zabił. A jeszcze większy z tego, że np. kaleką nie został. Jakim prawem Przybył żyje? Bawicie się oskarżeniami, drwinami z tego że spartolił, albo, że wydymał wszystkich, robiąc przedstawienie. Czekacie aż ktoś go dobije bo to dopiero byłaby sensacja. I jakie możliwości! Można byłoby szczegółowo opisać rany wlotowe i wylotowe, sfotografować, sfilmować agonię samobójcy! Ale temat, nie?
Jesteście wstrętni.

W piątek ulicami Warszawy oraz 24 innych miast przejdą Orszaki Trzech Króli. W stolicy poprzedzi go modlitwa "Anioł Pański", którą na Placu Zamkowym odmówi kard. Kazimierz Nycz.
Facet omal nie zszedł, a na pewno wykazał się niezmierną determinacją, przestrzeliwując sobie od środka policzek.
W interesie wszystkich zwolenników "mętnej wody" jest, by Przybył jednak skuteczniej był celował.
Ale on jednak przeżył. I już teraz nie ma nic do stracenia.
Teraz oni będą chcieli go za wszelką cenę zniszczyć. Zwolnić, wtrącić do psychuszki, pozbawić prawa do prowadzenia śledztw, zrobić z niego idiotę.
Jestem tego pewien.
On jest w obecnej chwili nie do zatrzymania.
Ktoś, kto przeżył swoją śmierć (jak w "Noc komety" Budki Sulfera, ze świetnym głosem Felicjana Andrzejczaka), staje się w swym poczuciu niezniszczalny.
No może i była, nie przeczę, zwłaszcza po 45r., ale co z tego???
Nie dajmy się ogłupić Ściosowi.
Przybył nie wyłamywał paznokci ani akowcom, ani tym z NSZ.
Geneza i historia prokuratury wojskowej to jedno, a Przybył i to, co on ma do powiedzenia, to zupełnie inna sprawa.
Trzeba teraz dokładnie słuchać, co Przybył ma do powiedzenia.
Korespondujący z notką komentarz znaleziony w necie:
"choć byłam ofiarą i mobbingu, pomówień, oskarżeń wewnątrz w firmie, celem dwóch współpracowników i też miałam za sobą próbę samobójczą i leczenie psychoatryczne, tak teraz nie rozumiem, jak można twierdzić, że ten pan zrobił to pod publikę, a niejaki pan kryminolog stwierdził, że mógłby inaczej strzelić w głowę?! ludzie na prawdę nie rozumiecie czym jest choroba duszy, nierzadko wywoływana przez chamstwo, zawiść, zazdrość i cheć ukrywania waszych błędów, kradzieży. zawsze ten kto jest uczciwy, jest przez takich ludzi niszczony...choć nadal wierzę w sprawiedliwość i to, że takich złych ludzi będzie co raz mniej na tym świecie....
~taka_sobie"
Czasem zdarza sie taki "typ" (samobójczy) który robi to wielokrotnie, zawsze tak aby go uratować. Mieliśmy takiego na studiach.Za trzecim razem wywalono go z uczelni i akademika i myslę że żyje do dzisiaj
Znasz Domestosa?:)
Kolego nie ma możliwości, żeby sobie wsadzić pistolet do ust, nacisnąć spust i mieć dziurkę w policzku, nawet od ślepaka, ale Ty o tym wiesz...:)
Pół ryja by mu oberwało, byłby głuchy i cierpiał męki miesiącami. Rozległe poparzenia, przeszczepy..
Osobiście wolałbym się trafić, niż nie trafić w takim przypadku, ale Ty o tym wszystkim wiesz..:)